|
Bernikle spotkać można
głównie na wybrzeżach i wyspach półkuli północnej, gdyż należą do ptaków
związanych ze środowiskiem wodnym. Zimą sporadycznie zalatują do Polski,
ale żeby poobserwować je w większych ilościach dobrze jest pojechać na
północ. Ja trafiłam akurat na przeloty tych ptaków -
jesień
trwała już w najlepsze, gdy w okolicach Vänersborga
penetrowałam wzgórza, na których znajdują się Królewskie Tereny Łowieckie.
Dużo tu
zwierzyny, nie tylko łosi, tak więc okoliczny teren to raj
dla wielbicieli przyrody. Całe mnóstwo jezior i jeziorek, sąsiedztwo
największego w Szwecji i trzeciego w Europie jeziora Vänern sprawiają, że
króluje tu dzikie ptactwo, w tym dzikie gęsi.
Jeziora za dnia wyglądające
na
całkiem zwyczajnie, przed świtem otulone w
opary mgieł
zmieniają kolory z zimnych na coraz cieplejsze, tak, że porastające ich
brzegi
trzciny zmieniają się z
minuty
na
minutę. Gdy promienie słoneczne dotykają wierzchołków
drzew, a tafla jeziora wciąż pozostaje w mroku, zza trzcin
wypływają
bernikle kanadyjskie i białolice nocujące tu na zimowych
przelotach. Jeszcze przez chwilę
pływają w
mniejszych i większych grupach, pogęgując do siebie cicho,
czyszcząc upierzenie, jednak gdy pierwsza z nich zaczyna
prostować
skrzydła wiadomo, że nadchodzi nieubłagany odlot. Gęsi
nagle zaczynają
tłuc skrzydłami, biegną uderzając
nogami o taflę wody,
startują, dołączają do nich następne
i następne, aż w końcu całe
stado ustawione w kluczu wzbija się
wyżej i
znika w oddali... po chwili
tafla
jeziora wygląda tak spokojnie, jakby przed chwilą ten
spektakl wydarzył się tylko w mojej wyobraźni... |