|
Jadąc na pustynię Gobi można
zaobserwować szereg zespołów geobotanicznych. Po kolei mijaliśmy tajgę
górską, step lesisty, step trawiasty, step pustynny, aż w końcu
dojechaliśmy do pustyni właściwej. Stepy, zajmujące większość Mongolii,
stanowią ogromne pastwiska, ale także na półpustyni
wypasane są zwierzęta.
Nie mają tu łatwego życia, bo amplitudy roczne dochodzą nawet do 90
stopni, a różnice dobowe w wysokości 20-30 stopni nie należą do rzadkości.
Za to jest tu po prostu pięknie -
piaskowe skały o zachodzie słońca
nabierają intensywnej, czerwonej barwy. O wschodzie słońca tylko część
skał ładnie się podświetla, zostawiając
całe połacie terenu w cieniu. Aby
obejrzeć te cuda warto wybrać się w okolice
Baga Gazaryn Chuluu. Nazwa
tego miejsca pochodzi od najwyższego szczytu w tym regionie, czyli Baga
Gazaryn Uul. To tutaj w XIX w. żyło w oddaleniu dwóch świętych mnichów,
których rysunki wciąż można znaleźć na skałach. Czczone wzgórza odwiedzane
są przez lokalnych mieszkańców podczas pielgrzymek, a turyści doceniają tu
piękno okolicznych wzniesień, na których co i rusz napotkać można
owoo i
czczone drzewa, a także
ciekawe i tajemnicze ruiny klasztoru ukrytego
wśród skał. Inne, działające
klasztory można spotkać gdzieś po drodze, w
niewielkich osadach, na
kilometrach otwartej przestrzeni...
Drugim miejscem wartym
zobaczenia jest
Ih Gazaryn Chuluu. Miejsce to szczególnie
o zachodzie
słońca wygląda nieziemsko. Już przy niewielkim oddaleniu od bazy z
jurtami, przy której królują owce, poczułam się
jak na Marsie. Wielkie
cienie okolicznych wzniesień, brak najmniejszego poszumu wiatru, po
horyzont ciągnące się
pofałdowane skały, cisza i ogarniająca pustka
sprawiają, ze zdjęcia aż same się robią ;-)
|