|
Już
znacznie bliżej naszych czasów, w roku 1963, pojawiła się nowa wyspa
Archipelagu -
Surtsey. Po prostu wyrosła w ciągu kilku dni, wynurzyła się
wśród kłębów dymu z fal Atlantyku... Obecnie
kilka wysp jest pod baczną
opieką naukowców, badających odradzanie się życia na stygnących, świeżo
powstałych lądach, zasiedlanych przez pionierskie rośliny i zalatujące tam
ptaki.
W roku 1973 wyspami
wstrząsnęła następna erupcja, trwająca miesiącami.
30 milionów ton lawy
zalało prawie całkowicie port na jedynej zamieszkanej wyspie - Heimaey,
powstał krater najwyższego obecnie na wyspie
wulkanu,
wyspa powiększyła się o około 30%, a 1/3
miasteczka została dosłownie pogrzebana pod 17 metrami
zastygłej magmy. Po
30 latach wciąż niesamowite wrażenie robi ogrom pola lawowego i
granica, gdzie lawa się zatrzymała. Spacerując po miasteczku wcześniej czy
później trafia się na tą 17-metrową ścianę... po wejściu na nią okazuje
się, że na wierzchu jest
cmentarz... domów. Tabliczki znaczą miejsca,
gdzie kiedyś były ulice i budynki.
Na stromych
klifach wysp Vestmana gniazduje wiele ptaków, wśród których liczne są maskonury. Młode
maskonury opuszczając gniazdo powinny się kierować ku morzu, jednak
zaślepiane przez światła miasteczka często lądują wieczorami na ulicach
Heimaey. Zginęłyby niechybnie, gdyby nie mieszkańcy wyspy. Wieczorami
spacerują po miasteczku z tekturowymi pudłami i
zbierają nieboraków.. po
kilku dniach podkarmiania ptaki wypuszczane są na wody oceanu, i od tej
pory muszą już sobie radzić same... chyba że znów trafią do Heimaey ;-) |