|
Od chwili, gdy przeczytałam
o tym miejscu, wiedziałam że je zobaczę :-) To tutaj jeden z jęzorów
największego europejskiego lodowca Vatnajökull
(powierzchnia większa od sumy wszystkich innych europejskich lodowców...)
wpada do niebieskiego jeziora, tworząc
lagunę lodowcową. Kilkaset lat temu
lodowiec wpadał bezpośrednio do morza, jednak jego jęzor cofając się
utworzył wgłębienie, w którym zbierają się topniejące lody. Czoło lodowca
wznosi się i opada wraz ze zmianą poziomu wody spowodowaną przypływami,
powstają naprężenia i wielkie
góry lodu odrywają się od lodowca (jest to
tzw. "cielenie się lodowca") i zaczynają dryfować w niebieskiej wodzie.
Gdyby zostały w lagunie, przetrwałyby nawet rok, jednak
prąd unosi je ku
wąskiemu ujściu. Kiedy dotrą do oceanu,
rozbijane są przez fale
Atlantyku na
drobne kawałeczki..
Jökulsarlon
wygląda na zdjęciach jak oaza spokoju, lecz turystów jest tu sporo.
Wystarczy jednak udać się w kierunku lodowca, a zgiełk milknie i nie
spotkamy tu nikogo. W takiej ciszy huk odrywających się gór lodowych robi
niesamowite wrażenie. Jest on spowodowany uwalnianiem się powietrza
zamarzniętego pod wysokim ciśnieniem przed setkami lat w
strukturze lodu.
Ten sam lód stanowi wykwintny dodatek do drinków dla smakoszy. Trzeba
tylko uważać, żeby go za dużo nie dodać, inaczej kieliszek eksploduje ;-) |